Ile kultury w kulturze?

Choć lód na Wiśle już dawno puścił, za oknem wiosna w pełni, a mój termometr pokazuje plus 24 stopnie w cieniu, to zdaję sobie sprawę, że pisząc te kilka zdań stąpam po cienkim lodzie. Istnieje bowiem prawdopodobieństwo (małe ale zawsze), że przeczyta to jakiś wydawca lub dziennikarz muzyczny, któremu w przyszłości wyślę wydawaną przez siebie płytę do recenzji, albo napiszę do niego w jakiejś (bliżej nieokreślonej w tym momencie) sprawie związanej z kulturą.

Tak zostałem wychowany, że jeśli ktoś mówi do mnie „dzień dobry”, „cześć” lub po prostu kłania się na ulicy, to odwzajemniam się tym samym, choćbym go nie darzył sympatią czy nawet nie rozpoznawał. Taka stara szkoła. Podobnie mam z wiadomościami e-mail. Kiedy list pisze do mnie człowiek – nie maszyna lub automat – zwracając się bezpośrednio do mnie lub do organizacji którą reprezentuję, to pewna minimalna ilość kultury osobistej nakazuje mi odpowiedzieć na takie pismo choćby jednym zdaniem. Przynajmniej staram się to zrobić; taką mam zasadę.

Od kilku lat prowadzę małe wydawnictwo muzyczne. Średnio znam się na promowaniu muzyki, nie mam kontaktów w branży, nie pcham wydawnictw na siłę do recenzji i nie proszę o artykuły promujące. Piszę jednak od czasu do czasu osobiście wiadomości do innych wydawców, muzyków, do portali i prasy branżowej, aby poinformować o nowej płycie lub wideoklipie. Trudno spodziewać się aby wszyscy odpisywali na moje wiadomości ale moje doświadczenia „kulturalne” są raczej przykre. Na e-maile odpowiada około 20% osób z branży. Wiem drodzy dziennikarze i wydawcy, iż codziennie dostajecie setki informacji i newsletterów o wydawnictwach, płytach, singlach. Pomiędzy nimi znajdziecie także listy od ludzi: muzyków, wydawców. Zdaję sobie sprawę, że nie na wszystkie da się odpowiedzieć. Nie wszystko co dostajecie do recenzji musi się Wam podobać. Wiem też, że zdarzają się listy roszczeniowe, wręcz agresywne. Ale może choć na te „kulturalne wiadomości”, skierowane do Was personalnie, spróbujcie odpowiedzieć „Cześć, dostałem, dzięki. Jurek.” albo „Witaj, nie jestem zainteresowany, nie napiszę, ale dziękuję za wiadomość. Jędrek”.

Powiecie pewnie, że przesadzam i generalizuję, ale przecież gdybym do Was napisał: „Cześć, tu Duft Pank. Zobacz, mam fajny błyszczący kask! Przesyłam Ci gotową do wklejenia na Twojej stronie informację o mojej nowej płycie. Byłbym zapomniał! Podaj mi swój adres to wyślę Ci 10 moich płyt – rozdasz swoim znajomym!” – odpowiedź byłaby natychmiastowa.

Drogi dziennikarzu, muzyku, szanowny wydawco:
trochę kultury we wzajemnych relacjach!

Jakub Pokorski

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s